dane tablicowe ⇒ analizy źródeł ⇒ organizator zamachu na Leszka Białego (1227)

organizator zamachu na Leszka Białego (1227)

poszukiwania podejrzanego
źródłownioski
kronika Alberyka z Trois Fontaines (Chronica Albrici Monachi Trium Fontium) (I poł. XIII w.)
[...] w Polsce książę krakowski, o którego sławie pieśni wspominają, zwany Leszkiem, został zabity przez swego krewnego, męża niegodziwego, młodszego Władysława, syna Odona.
tzw. Kronika halicko-wołyńska (poł. XIII w.)
W też lata zabity był wielki kniaź lacki. Na zjeździe zabity był przez Świętopełka [i] Odowicza Władysława za radą niewiernych bojarów.
Kalendarz katedry krakowskiej (poł. XIII w.)
[Św.] Chryzogona męczennika [24 listopada - przyp. wł.]. Zmarł książę Leszek, którego syn Odona zabił.
Rocznik kapituły krakowskiej (poł. XIII w.)
1227. Leszek książę Krakowa podstępnie zabity na wiecu przez syna Odona.
tzw. Kronika polsko-śląska (Chronica Polonorum) (ok. 1285)
łac.
Lesco postmodum ab expedicione, quam in Russiam et Galliciam fecerat, post procerum Russie multifariam necem ac Galatie prospere rediens, cum duce Odone Gneznensi, cuius causa tunc agebatur, ac duce Henrico Barbato fratreque proprio Conrado, duce Cuiavie ac Mazovie in Nakel contra Pomeranos proficiscitur et a Pomeranis in balneo occiditur, et dux Henricus in lecto multis vulneribus affectus sed obiectu Peregrini de Wysenburk, qui super eum occisus fuit, liberatur a morte, et accursu suorum tandem erutus et ad propria deducitur; et tantorum [principum] expedicio per Odonis prodicionem sive tradicionem confunditur.

Kronikarz przedstawia następujący przebieg wydarzeń: za namową Odona (chodzi z pewnością o Odonica) pod Nakło przeciwko Pomorzanom ruszył Leszek, Konrad i Henryk Brodaty. Książę krakowski zginął w łaźni zabity przez Pomorzan, natomiast Henryk został kilkakrotnie raniony w łóżku i od niechybnej śmierci uratował go Peregryn z Wissenburga. Powodem skutecznej akcji Pomorzan była zdrada Odona.
Kronika Wielkopolska (XIII/XIV w.)
[...] Świętopełk zaniedbywał [okazywania] mu [Leszkowi] wiernej uległości i składania danin w należnym czasie. Leszko rozważywszy to i naradziwszy się z Henrykiem Brodatym, księciem Śląska, postanowił zwołać wielkorządców innych ziem swoich dla pokonania wspomnianego wielkorządcy Świętopełka i nakazał, aby w pewnym dniu zeszli się w Gąsawie, opodal Żnina - była to posiadłość ziemska klasztoru w Trzemesznie - dla omówienia z nim spraw dotyczących pomyślności państwa; chciał też odzyskać gród Nakło, który podlegał władzy księcia Władysława Odowica. Świętopełk przybywszy tam ośmielił się wypowiedzieć wojnę panu swemu, księciu Leszkowi. Gdy książę Leszko uchylił się od tej wojny uciekając do wsi Marcinkowo, zdrajca Świętopełk podle zamordował go podczas ucieczki. A wśród obu wojsk szerzy się wielka rzeź. Wspomniany zaś książę Henryk tamże, w łaźni, otrzymuje ciężką ranę. [...] Potem Świętopełk, najpodlejszy zdrajca, przywłaszczył sobie księstwo na Pomorzu. Lecz podają, że śmierć tego najpobożniejszego księcia Leszka nastąpiła za zgodą i radą księcia wielkopolskiego Władysława Odowica. Albowiem, jak twierdzą niektórzy, Władysław Odowic przez swego stryja, jak wspomnieliśmy, z kraju wypędzony, w czasie swego wygnania pojął za żonę siostrę wspomnianego Świętopełka w tym celu, aby wsparty pomocą tegoż Świętopełka mógł od stryja na powrót otrzymać swe ziemie. Po odzyskaniu ich służył także Świętopełkowi radami i oddziałami posiłkowymi.
Kronika Dzierzwy (XIV w.)
Leszek Biały chcąc się naradzić o dobro Rzeczypospolitej, zwołał na sejm do Gąsawy wszystkich rządców i panów ziem swoim, gdzie gdy i pomorscy przybyli, Świętopełk namiestnik jego w ziemi pomorskiej, pragnący udzielnego panowania, napadł niespodziewanie na własnego pana i zabił go.
Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego Jana Długosza (II poł. XV w.)
Już czwarty dzień upływał, odkąd książęta zjechali się w Gąsawie i po załatwieniu wielu spraw udali się do łaźni, by umyć się w dbałości o ciało, kiedy nagle wielkorządca Pomorza Świętopełk powiadomiony przez zwiadowców, że nadarza mu się dogodna pora, która mu stworzy korzystne warunki do przeprowadzenia podstępnego planu (w przekonaniu, że nigdy bardziej nie zaszkodzi księciu Leszkowi, jak uchodząc za jego przyjaciela), nadciągnął z ogromnym oddziałem złożonym z Polaków i Pomorzan i wdarłszy się zbrojnie i do gospód i do namiotów książąt i rycerzy, zabija wszystkich, którzy mu stawiali opór. Kiedy książęta będący w łaźni zorientowali się w niebezpiecznej sytuacji, Leszek Biały jako silniejszy ze względu na jego wiek, wyskakuje z łaźni i dosiadłszy konia podanego mu przez swoich ludzi, zaczyna uciekać z kilku towarzyszami ku wsi Marcinkowo. Świętopełk pominąwszy wszystkich, urządza pościg za nim jednym jako za dawno upragnionym łupem i zachęca wszystkich swoich ludzi, by go zabili, twierdząc, że całe jego zwycięstwo zawisło od tego jednego trupa. Toteż chociaż garstka otoczona ciasno ze wszystkich stron przez wielką zgraję, walczyła dość długo i wytrwale, wszyscy jednak giną do ostatniego razem z księciem i swoim panem Leszkiem Białym z ręki niegodziwego zdrajcy. Świętopełk zaś i jego ludzie tak zawzięcie dybali na zgubę potomka królewskiego i tych, co z nim razem przybyli, że zabijali w okrutny sposób nie tylko rycerzy i zbrojnych, ale także nagich i tych, którzy znajdowali się w łaźni. Książę Wrocławia i Śląska Henryk Brodaty schwytany w łaźni przez zabójców, otrzymuje kilka ran. Byłby też wtedy na pewno zginął, gdyby jego rycerz imieniem Peregryn z Weissenburga z godną podziwu wiernością i oddaniem wobec pana swego i księcia nie stanął na drodze, osłaniając ciało księcia własnym. Sam wreszcie otrzymawszy wiele ran, padając na ziemię, jeszcze martwymi zwłokami zasłonił ciało księcia, a gdy obu uważano za zabitych, osłabła srogość siepaczy. [...]
Spodziewano się, że natychmiast zapanuje w Polsce Świętopełk z synem Ottona Władysławem. Zwłoki Leszka Białego odwiezione przez pozostałych przy życiu jego towarzyszy do Krakowa, pochowano z ogromnym żalem i płaczem w katedrze krakowskiej. Świętopełk po zamordowaniu jak wroga swego księcia i pana, ani nie żałował zbrodni, ani nie uczcił niczym jego pogrzebu. Od tego również dnia zaczął się uważać za prawowitego księcia Pomorza.
winnyniewinny
Ś
w
i
ę
t
o
p
e
ł
k

g
d
a
ń
s
k
i
O winie Świętopełka, wielkorządcy Pomorza Gdańskiego albo, po prostu, Pomorzan (w tym kontekście również oskarżany jest Świętopełk) informuje cały zespół źródeł, chociaż charakterystyczne jest, iż "trop pomorski" pojawił się w relacjach nieco późniejszych od tych traktujących o odpowiedzialności Władysława Odonica.
Świętopełk, z grona wszystkich podejrzanych, odniósł też największe korzyści z nagłego zgonu Leszka Białego. Dzierżone przez niego władztwo, obejmujące Pomorze Gdańskie, uzyskało samodzielność i zupełną niezależność od Krakowa. Świętopełk przyjął wkrótce tytulaturę książęcą (łac. dux; dotychczas tytułował się jako princeps albo dominus), czym dobitnie podkreślił swoje uniezależnienie od krakowskiego seniora.
W najbliższych latach po zamachu na Leszka Białego znamienny jest brak znaczniejszych kontaktów na linii Świętopełk-Piastowie, brak międzydzielnicowych zjazdów, sojuszy, przedsięwzięć politycznych czy też zbrojnych, których stroną byłby nowo kreowany książę pomorski. Samo Pomorze Gdańskie zostało niejako "zapomniane" na kilka lat przez Piastów. Być może decydujący był tu sam fakt przynależności władcy pomorskiego do rodu dawnych namiestników, co miało wpływ na osobiste odczucia książąt polskich.
Możliwe związki rodzinne pomiędzy Świętopełkiem i Odonicem (zdaniem badaczy, Odonic mógł być bratem pierwszej żony Świętopełka, Eufrozyny; istnieje również prawdopodobieństwo, iż żona Odonica, Jadwiga była siostrą Świętopełka), a także aktywne udzielanie pomocy militarnej Odonicowi przez pomorskiego namiestnika, były próbami usamodzielnienia się od Leszka. Sojusz z Odonicem przeciwko Władysławowi Laskonogiemu był sprzeczny z interesem księcia krakowskiego, który od roku 1217 związany był z Laskonogim układem o przeżycie. Jak największy zakres terytorialny władztwa Laskonogiego był korzystny dla Leszka, jako potencjalnego dziedzica Wielkopolski. Był zatem Leszek przeszkodą dla Świętopełka nie tylko w usamodzielnieniu się na terenie Pomorza Gdańskiego, ale również dla prowadzenia własnej polityki sojuszów i prób zabezpieczenia przyszłej południowej granicy z Wielkopolską (Odonica).
Należy również wspomnieć, iż Świętopełk mógł mieć uzasadnione pretensje do Leszka Białego o niszczycielski najazd Prusów, który dotknął ziemię gdańską w roku 1226 (najeźdźcy splądrowali m.in. przedmieścia Gdańska, a także klasztory w Stołpie i Oliwie, najważniejsze fundacje Sobiesławiców). Wskazuje się bowiem, iż do ataku nakłonili Prusów Władysław Laskonogi i Konrad Mazowiecki. Taka dywersja najbliższych sojuszników Leszka nie mogłaby się odbyć bez jego akceptacji.
W roku 1235 doszła do skutku duża wyprawa krzyżowa przeciwko Prusom, w której udział brało spore grono książąt. Pośród nich poświadczona jest obecność Świętopełka, ale także Henryka Brodatego. Książę, podówczas krakowski, współpracujący ze swoim niedoszłym zabójcą, musiał być albo człowiekiem wielkiego miłosierdzia, albo przekonanym o niewinności Pomorzanina.
Brak również informacji o karach kościelnych, które teoretycznie powinny dotknąć Świętopełka. Kronika wielkopolska opisując dużo późniejsze wydarzenia na Śląsku (w roku 1254) informuje o wyprawie Przemysła I poznańskiego na księstwo wrocławskie i splądrowaniu Oleśnicy wraz z okolicą. W tym samym czasie na Śląsku miał przebywać Opizon, opat z Messano, legat Stolicy Apostolskiej, który nałożył klątwę na wielkopolskiego Piasta. Legat nie tyle obawiał się o własne bezpieczeństwo, co traktował akcję zbrojną Przemysła jako naruszenie swoistego miru, zapoczątkowanego właśnie obecnością wysokiego dostojnika kościelnego na pewnym terytorium. Wiadomo natomiast, iż w Gąsawie bawili wszyscy biskupi polscy. Pomijając nawet teologiczne rozważania o czynie świętokradczym, jakim było targnięcie się na życie władcy, to krwawe wydarzenia, które odbyły się w obecności najważniejszych dostojników kościelnych, z pewnością musiały naruszać "gwarantowany" ich obecnością mir.
Bierność kościoła oraz książąt piastowskich można próbować wytłumaczyć w następujący sposób:
  • dokumenty związane z ewentualnymi karami kościelnymi nie zachowały się;
  • zamachowcy przeprowadzili swoją akcję w sposób uniemożliwiający ich sprawną identyfikację, wykorzystując - być może - "importowanych" wykonawców, np. pogańskich Prusów.
W
ł
a
d
y
s
ł
a
w

O
d
o
n
i
c

P
l
w
a
c
z
Władysław mógł rok 1227 zaliczyć do niezwykle udanych. Latem rozbił w bitwie oddziały stryja Laskonogiego, następnie odebrał mu ziemię poznańską i kaliską. Śmierć Leszka Białego była również korzyścią dla młodego księcia wielkopolskiego: znikał z areny politycznej silny sojusznik stryja, nastąpiło ugruntowanie władzy na niedawno zajętych terytoriach. Czy jednak zabójstwo księcia krakowsko-sandomierskiego nastąpiło rzeczywiście z inicjatywy Odonica?
Większość najstarszych źródeł uznaje Odonica za organizatora (albo współorganizatora) zabójstwa Leszka Białego. Winę jego stwierdzono m.in. w najstarszej zapisce rocznikarskiej odnoszącej się wydarzeń gąsawskich - w Kalendarzu katedry krakowskiej. Szczególnie interesująca jest tutaj relacja Kroniki wielkopolskiej, której autor, pomimo uwzględniania "wielkopolskiego punktu widzenia" nie omieszkał opisać niechlubnego udziału Władysława Odonica w tych wydarzeniach. Co więcej, dzieło to ma na celu sławienie czynów książąt wielkopolskich (tzw. gesta ducum) Przemysła I, Bolesława Pobożnego i Przemysła II. Zaskakujące wydaje się zatem ujęcie oskarżeń wobec Władysława Odonica, ojca i dziadka wymienionych Piastów. Być może odpowiedzialność Odonica była do tego stopnia znana, iż odstępstwo od ujawnienia tej informacji naraziłoby kronikarza na zarzut pisania nieprawdy. Oskarżenie pojawiające się w kronice jest mocne: mordercą miał być wprawdzie Świętopełk pomorski, jednak działający za zgodą i radą syna Odona.
Kolejną ważną relacją źródłową jest zapis występujący w tzw. Latopisie halicko-wołyńskim. Badacze przedmiotu wskazują, iż redakcja latopisu, w której znajduje się informacja o śmierci Leszka Białego, powstała najpóźniej pod koniec lat 50. XIII wieku. Jest to zatem źródło bardzo bliskie wydarzeniom, niemal współczesne. Dziwi nieco dość duży błąd w datacji zamachu, jednak wskazuje on, iż autor latopisu nie posiadał własnych (pierwotnych) wiadomości na temat wydarzenia i wszelkie dane czerpał najpewniej od informatorów na dworach książąt polskich utrzymujących bliskie kontakty z Rusią, tj. Bolesława Wstydliwego, Grzymisławy, Konrada Mazowieckiego i jego synów. Prezentuje zatem stan wiedzy i tradycję żywą na terenie Małopolski i Mazowsza (zapewne także Kujaw).
Tak jak w ruskim latopisie można odnaleźć odbicie przekonań małopolsko-mazowieckich o odpowiedzialności Świętopełka pomorskiego i Władysława Odonica, tak oskarżenie samego tylko Odonica w cysterskiej kronice Alberyka z Trois Fontaines dotarło do Lotaryngii na pośrednictwem jednego z polskich klasztorów cysterskich. Niektórzy historycy (m.in. prof. Tomasz Jurek) uważają, iż informacje pochodzą z dworu Henryka Brodatego (książę śląski był niezwykle przychylny cystersom i na terenie jego władztwa zakon ten doskonale prosperował), inni natomiast opowiadają się za otoczeniem Władysława Laskonogiego. Niezależnie od przyjętej wersji, mamy do czynienia z relacją bardzo wczesną, bo pochodzącą z lat 30. XIII wieku. Jest to najpewniej najstarszy kronikarski zapis źródłowy dotykający kwestii gąsawskiej.
Tradycja śląska wyrażona została z pewnością w tzw. Kronice polsko-śląskiej powstałej ok. 1285 roku w kręgu księcia Henryka IV Prawego, prawnuka Henryka Brodatego. W tej relacji zabójstwo przypisano wprawdzie Pomorzanom (tj. Świętopełkowi), natomiast Odonic oskarżony został o zdradę pozostałych książąt polskich.

W tym kontekście, zastanawiający i interesujący jest fragment układu pokojowego Władysława Odonica z Henrykiem Brodatym z 22 września 1234 roku, w którym to książę wielkopolski zobowiązał się m.in. nie nastawać na życie Henryka, ani jego syna. Klauzula taka nie była zwyczajowo przyjęta przy zawieraniu układów politycznych. Akt niniejszy zawarto po skutecznej ofensywie wojsk śląskich na Wielkopolskę: Odonic utracił na rzecz Henryka ziemię kaliską, ziemię rudzką, Śrem i Santok. Niekwestionowanym zwycięzcą wojny był śląski Piast, a jednak obawiał się potencjalnych działań pokonanego Odonica. Czyżby to w roku 1227 książę Władysław zyskał sobie "sławę" osoby groźnej?
Nie znany jest, niestety, cel zjazdu gąsawskiego. Pora roku (późna jesień) może wskazywać tylko, iż celem nie była organizacja wyprawy zbrojnej (w okresie jesienno-zimowym z reguły nie prowadzono wojen w średniowieczu). Najprawdopodobniej chodziło o pokojowe rozwiązanie sporu w Wielkopolsce. Stawiałoby to Władysławów (Odonica i Laskonogiego) w roli najbardziej zainteresowanych rozstrzygnięciami, które przyjęte zostaną na zjeździe. Odonic mógłby liczyć na zatwierdzenie stanu swego posiadania (chociażby częściowego) przez najważniejszych książąt polskich, co z pewnością poprawiłoby jego pozycję w późniejszych relacjach ze stryjem. W takich okolicznościach organizacja zamachu wydaje się nieuzasadniona.
Nie jest również pewne powinowactwo Odonica z książętami pomorskimi. Kronika wielkopolska żonę księcia, Jadwigę przedstawia jako córkę Mściwoja I gdańskiego. W literaturze przedmiotu pojawia się również hipoteza, iż była ona córką Świętopełka, księcia morawskiego (wyjaśniałoby to pojawienie się w wielkopolskiej linii Piastów imienia Przemysł, związanego mocno z dynastią czeskich Przemyślidów). Możliwe jest także pochodzenie Jadwigi z innej dynastii, raczej niemieckiej (Kronika wielkopolska zwie ją krewną Krzyżaka Poppona)...
Zastanawiające jest milczenie źródeł o konsekwencjach, które powinny (przynajmniej teoretycznie) spotkać zamachowca. Nie ma uchwytnych żadnych śladów klątwy kościelnej (w Gąsawie obecni byli wszyscy biskupi polscy!), zadziwia bierność Stolicy Apostolskiej, a przede wszystkim, brak działań odwetowych książąt polskich, sojuszników zabitego. Zrozumiały jest jedynie brak aktywności mocno poranionego Henryka Brodatego, którego czekała dłuższa rekonwalescencja. Dziwi zwłaszcza bierna postawa Konrada Mazowieckiego. Co więcej, już w roku 1228 zawarł on przymierze z Odonicem dotyczące przyszłej wspólnej akcji zbrojnej w Wielkopolsce. Czy książę mazowiecki decydowałby się na współpracę z potencjalnym mordercą rodzonego brata?
Brak również źródłowych świadectw wrogości, czy nawet niechęci księżnej-wdowy Grzymisławy do wielkopolskiego księcia.12 maja roku 1228, na zjeździe w Skaryszewie, spotkała się ona z synem Romana (łac. cum filio Romani). To dość zagadkowe określenie można tłumaczyć jako spotkanie z jednym z synów Romana halicko-włodzimierskiego (Danielem lub Wasylkiem) albo też ze Stefanem (synem Romana), kanclerzem albo kapelanem Władysława Odonica. Obydwa stanowiska mają swoje słabe strony. W przypadku ruskiego Romanowicza, pominięcie jego imienia w roku 1228 może zaskakiwać , skoro zarówno Daniel, jako i Wasylko w tym czasie byli już znaczącymi książętami, a ich ojciec nie żył już od ponad 20 lat (od 1205 roku). Przy założeniu, iż synem Romana był Stefan, dworzanin księcia wielkopolskiego, zachodzi pewna nieścisłość w datacji wydarzeń. W tym bowiem czasie (zdaniem prof. Benedykta Zientary - od kwietnia 1228 roku) Odonic miał przebywać w niewoli u swego stryja, Władysława Laskonogiego, nie mając możliwości prowadzenia aktywnej polityki. Jeżeli jednak datowanie uwięzienia Odonica jest błędne i rzeczywiście gościem na zjeździe skaryszewskim był jego wysłannik, to przyjmowanie poselstwa od potencjalnego mordercy męża (i po to upływie zaledwie pół roku od zamachu) wydaje się wymowne, świadcząc zapewne o przekonaniu Grzymisławy o niewinności wielkopolskiego Piasta.
Sam Odonic w swych późniejszych działaniach nie przejawiał ponadregionalnych ambicji politycznych, nie zabiegał o tron krakowski i interesowała go niemal wyłącznie Wielkopolska. W pewnym momencie (1233) stał się nawet obrońcą Grzymisławy, kiedy to wstawił się za nią i jej synem, uwięzionymi przez Konrada Mazowieckiego. Prosił go ażeby traktował bratanka łagodnie i nie przedsiębrał żadnych knowań na życie jego lub jego bliskich (cyt. za Długoszem)...
W
ł
a
d
y
s
ł
a
w

L
a
s
k
o
n
o
g
i
Zdarzają się w historiografii oskarżenia Władysława Laskonogiego o organizację zamachu w Gąsawie. Zgodnie z zasadą, iż winnym zbrodni jest osoba, która osiąga (lub planuje osiągnąć) w ten sposób korzyść, następca Leszka na tronie krakowskim jawi się jako idealny wręcz kandydat na spiskowca.Losy księstwa krakowsko-sandomierskiego po tragicznej śmierci Leszka Białego nie były wcale takie oczywiste. Niemal "automatycznym" kandydatem na tamtejszego władcę stawał się Konrad Mazowiecki, brat i dotychczasowy sojusznik zabitego. To decyzja księżnej-wdowy Grzymisławy, wola możnowładców małopolskich i ustępliwe stanowisko samego Władysława Laskonogiego (m.in. przywilej w Cieni z maja 1228, w którym książę zobowiązał się do nienakładania nienależytych ciężarów i podatków i sprawowania sprawiedliwych sądów) zapewniły mu władzę. Taki łańcuch sprzyjających okoliczności trudno było przewidzieć, a co dopiero zaplanować.
Pewną poszlaką, która może świadczyć o niewinności Laskonogiego jest wspomniana wyżej decyzja księżnej Grzymisławy, by to Władysław został księciem krakowsko-sandomierskim i opiekunem jej nieletniego syna. Nie jest prawdopodobne, by zaszczytem takim i zaufaniem mogła obdarzyć domniemanego mordercę męża. Widocznie, książę wielkopolski - przynajmniej w oczach Małopolan - nie był związany ze sprawą gąsawską. Próby zrzucenia na niego winy za organizację tego morderstwa wydają się kłócić ze stanem wiedzy osób najbardziej zainteresowanych tą kwestią, tj.najbliższej rodziny Leszka i jego stronników.
Warto również zauważyć, iż to Władysław Odonic, bratanek Laskonogiego, od kilku już lat, stanowił dla wielkopolskiego księcia największy problem. Młodszy Władysław regularnie niszczył posiadłości stryja, a w roku 1227, kilka miesięcy przed tragicznym zjazdem w Gąsawie, pobił go dotkliwie w bitwie pod Ujściem i następnie odebrał mu ziemię poznańską i kaliską. Nie miał raczej Laskonogi powodów do zabijania dotychczasowego sojusznika, tym bardziej, iż w swej rodowej dzielnicy (Wielkopolsce) był w od pewnego czasu w głębokiej defensywie. Śmierć Leszka, w takich okolicznościach, osłabiała pozycję Laskonogiego na arenie krajowej.
H
e
n
r
y
k

B
r
o
d
a
t
y
W części opracowań historycznych rozważana jest również opcja, iż organizatorem zamachu i pomysłodawcą zgładzenia Leszka Białego mógł być Henryk Brodaty. Książę ten, jako przedstawiciel najstarszej linii (śląskiej) dynastii piastowskiej rościł sobie - nie bez podstawy - prawa do tronu krakowskiego. Latem roku 1225 doszło nawet do wyprawy Henryka na Kraków. Nie udało mu się zająć zamku i po kilku dniach wycofał się, na wieść o najeździe Ludwika, landgrafa turyńskiego na Lubusz. Leszek i wspierający go brat Konrad zdołali jednak doścignąć wojska śląskie i nad rzeką Dłubnią doszło do spotkania obydwu armii. Jak podaje Jan Długosz, książęta za pośrednictwem biskupa krakowskiego Iwona i wszystkich panów zawierają układ pokojowy i uzgadniają na nowo, że książę Wrocławia i Śląska Henryk rezygnuje na rzecz Leszka Białego z wszelkich praw i roszczeń do tronu polskiego i przelewa na Leszka wszystkie prawa, jakie mu do niego przysługują.
Rezygnacja Henryka Brodatego z tronu krakowskiego, o której wspomina kronikarz - jak wiadomo - nie miała charakteru ostatecznego. Książę ten bowiem w niedalekiej przyszłości (1231) w Krakowie zasiadł i nie "wypuścił" go ze swych rąk aż do śmierci (1238). Skoro zatem Henryk w roku 1225 nie wyzbył się marzeń o Krakowie, być może właśnie to on zaplanował zamach na Leszka? Układ pokojowy nad Dłubnią, zgodnie z relacją Długosza, nie przynosił Henrykowi żadnych korzyści (chyba poza możliwością spokojnego wycofania się z ziemi krakowskiej), co wskazuje, iż zawarty został pod wpływem niesprzyjających dla śląskiego Piasta okoliczności (najazd na zachodnie rubieże jego władztwa, militarna przewaga Leszka i Konrada). Taki "wymuszony" pokój, zapewne nie uspokajał ambicji Brodatego.
Przeciwko udziałowi Henryka Brodatego w spisku na życie Leszka przemawia jednak jeden bardzo ważny argument - w Gąsawie sam padł on ofiarą zamachu. Źródła (Kronika wielkopolska, Kronika polsko-śląska, Jan Długosz) poświadczają, iż nie było to przypadkowe zranienie, lecz książę otrzymał kilka ciężkich ciosów. Najpewniej zginąłby na miejscu, gdyby nie oddanie rycerza Peregryna z Wissenburga, który poświęcił życie w obronie swego pana. Nawet gdyby oskarżyć Henryka o celowe przyjęcie kilku powierzchownych ran, w celu odsunięcia od siebie wszelkich podejrzeń, to zabójstwo rycerza wydaje się zupełnie niewytłumaczalne. Peregryn musiał należeć do najbardziej zaufanych i najwierniejszych członków orszaku książęcego, skoro przebywał z Henrykiem w łaźni i ostatecznie oddał za niego swoje życie. Śmierć takiego człowieka, z tak błahego powodu (chęć zatarcia śladów) byłaby zbyt wielką stratą.
Niejako na marginesie należy dodać, iż Henryk Brodaty, mąż świątobliwej Jadwigi, dobrodziej Kościoła, fundator zakonów zupełnie nie wpisuje się w rolę pomysłodawcy krwawych porachunków z członkiem własnego rodu i osobę zdolną do beznamiętnej eliminacji wiernego rycerza.
K
o
n
r
a
d

M
a
z
o
w
i
e
c
k
i
Oskarżenie Konrada o czyhanie na życie rodzonego brata nie pojawia się nazbyt często w literaturze przedmiotu. Pomimo późniejszych dokonań mazowieckiego księcia i jego brutalności, która przerażała ówcześnie żyjących ludzi i "przewyższała standardy" i tak brutalnego XIII wieku (m.in. zabójstwo wojewody Krystyna, pobicie synowej Grzymisławy, zabójstwo scholastyka Jana Czapli), przyjęło się założenie, iż Konrad był lojalnym bratem. Rzeczywiście, analiza wydarzeń z czasów panowania Leszka, wskazuje, iż nie dochodziło do konfliktów między braćmi, a współpraca układała się dobrze. Wspólne najazdy na Ruś, na Prusy, podobnie uzasadnione małżeństwa z Rusinkami nie oznaczały bynajmniej, iż Konrad nie przejawiał większych ambicji niż bycie bratem księcia krakowskiego. Czy pragnął jednak Krakowa kosztem Leszka?
Konrad, w przeciwieństwie do brata, doczekał się bardzo licznego potomstwa (w tym kilku synów) i nie musiał obawiać się o dalsze losy swego władztwa. Leszek przez dłuższy czas posiadał tylko jedną córkę i stan taki był niezwykle korzystny dla młodszego z braci, gdyż czynił go dziedzicem. Tymczasem, 21 czerwca roku 1226 narodził się Bolesław (znany później pod przydomkiem "Wstydliwego"), Leszkowy syn, następca, dziedzic... Odmieniło to znacząco sytuację prawną Konrada i być może zmieniło samego księcia, który uświadomił sobie swoje malejące szanse na tron w Krakowie.

Bardzo wymowne w niniejszej kwestii wydają się dwa późniejsze wydarzenia:
  1. Fakt, iż po śmierci Leszka Białego, księżna-wdowa Grzymisława i możni ziemi krakowskiej i sandomierskiej odrzucili kandydaturę Konrada do tronu opuszczonego przez jego brata. Kandydatura Konrada wydawała się niemal oczywista - był przecież bratem i sojusznikiem zabitego władcy - a jednak zdecydowano się przekazać tron i opiekę nad małoletnim Bolesławem Leszkowicem księciu wielkopolskiemu, Władysławowi Laskonogiemu.
  2. Późniejsze chłodne (wręcz nacechowane strachem) kontakty księżnej-wdowy Grzymisławy ze szwagrem, których kulminacją było pojmanie księżnej z synem i agresywne zachowanie Konrada wobec więźniów (książę swoją bratową publicznie "oćwiczył", co mogło oznaczać spoliczkowanie, pobicie, a nawet wychłostanie).

W ogóle zadziwia negatywny stosunek Konrada do bratowej i bratanka - niemal od śmierci Leszka, aż do własnego zgonu (1247) nieustannie podejmuje próby ich usunięcia z Krakowa. Zaskakująca to przemiana: z oddanego brata w bezwzględnego szwagra i stryja. Czy to śmierć Leszka wyzwoliła w Konradzie wrodzone pokłady agresji? Być może zauważył, że łagodna i pokojowa postawa brata nie uchroniła go od okrutnej śmierci. Obrał zatem zupełnie inny standard rządzenia. Innym wytłumaczeniem może być niepohamowana rządza władzy (w Krakowie) i związana z tym konieczność eliminacji innych pretendentów.
Należy zauważyć, iż Konrad nie posunął się do rozwiązań ostatecznych (np. skrytobójstwa). Brak również w źródłach informacji o podejmowanych próbach ewentualnych zamachów na życie rodziny Leszka. Konrad w późniejszych latach wprawdzie zabijał swych przeciwników, lecz nie spotkało to nigdy żadnego członka dynastii piastowskiej. Dla nich "zarezerwowane" było uwięzienie - w roku 1229 spotkało to Henryka Brodatego, a w 1233 - Grzymisławę z Bolesławem. Dla nie cofającego się przed żadnymi okrucieństwami (jak określił Konrada Jan Długosz) księcia mazowieckiego może to być właśnie najważniejszy argument uniewinniający.
podsumowanie
  1. Wydaje się, iż w najbliższych miesiącach po wydarzeniach gąsawskich, osoba faktycznego zamachowca nie była znana. Dopiero w okresie późniejszym na poszczególnych dworach książęcych wykształciły się pewne podejrzenia, być może oparte na mocnych dowodach (dzisiaj nie można tego, niestety, zweryfikować). Tradycja małopolsko-mazowiecko-kujawska odzwierciedlona zapewne została w źródle ruskim, tzw. Latopisie halicko-wołyńskim, gdzie o organizację zamachu posądzono zarówno Świętopełka gdańskiego, jak i Władysława Odonica. Tradycja śląska przejawiła się zapewne w stosunkowo późnej (koniec XIII wieku) tzw. Kronice polsko-śląskiej, ale również w obawie Henryka Brodatego o życie swoje i rodziny wyrażonej w układzie pokojowym (1234) z Władysławem Odonicem. Być może również cysterska kronika Alberyka z Trois Fontaines stanowi odbicie nastrojów panujących na dworze śląskim (ewentualnie w otoczeniu Władysława Laskonogiego). Tam również podnoszona jest wina Świętopełka oraz Odonica.
  2. Opór księżnej-wdowy Grzymisławy przed krakowskimi rządami Konrada Mazowieckiego jawi się raczej jako obawa przed porywczym szwagrem (w chwili śmierci Leszka, jego młodszy brat był już mężczyzną ok. 40-letnim, o ukształtowanym od dawna charakterze, którego wady nie mogły pozostawać do tej pory niezauważone przez otoczenie). Sam Konrad zresztą, pomimo agresywnego stylu prowadzenia polityki, nie użył nigdy "ostatecznego argumentu" w sporze/walce z członkami własnego rodu (co zdarzało mu się parokrotnie w konfliktach z poddanymi). Bratobójstwo wydaje się czynem zbyt brutalnym, "nawet" dla Konrada.
  3. Świętopełk gdański, jako postać, która najszybciej "otrząsnęła się" po wydarzeniach gąsawskich (niemal od razu rozpoczął tytułowanie się księciem - łac. dux), zasługuje na największą atencję przy rozpatrywaniu podejrzanych. Zyskał bowiem na śmierci Leszka najwięcej: szybko usamodzielnił się, a chaos, który zapanował po śmierci władcy Krakowa umożliwił mu ugruntowanie tej samodzielności. Ewentualna wyprawa interwencyjna na Pomorze Gdańskie była w zasadzie niemożliwa, wobec nieobsadzenia tronu krakowskiego, rekonwalescencji Henryka Brodatego, skutecznej ofensywy Odonica przeciwko Władysławowi Laskonogiemu (stronnikowi zmarłego Leszka) i zaangażowaniu Konrada Mazowieckiego w zabiegi o uzyskanie Krakowa.
  4. Trudna w ocenie jest postać Władysława Odonica. Najstarsze źródła wskazują na niego, niektóre - przytoczone wyżej - poszlaki również wskazują na niego, jednak korzyści, które mógł odnieść i odniósł nie były szczególnie duże. Jak widać na przykładzie wydarzeń z wiosny roku następnego, kiedy to Odonic został pojmany i uwięziony przez Władysława Laskonogiego, to właśnie unieszkodliwienie osoby stryja powinno być w głównym celem młodszego Władysława. Śmierć Leszka niczego Odonicowi nie ułatwiała, a wręcz utrudniała ewentualne porozumienie w sprawie podziału Wielkopolski. Część badaczy podnosi, iż celem zamachowców był zatem Laskonogi, a Leszek zginął niejako "przy okazji", a być może i przypadkiem, gdy rozpędzeni siepacze nie analizując poszczególnych postaci, atakowali wszystkich napotkanych książąt (w ten też sposób ranny miał zostać Henryk Brodaty). Występująca dość powszechnie w literaturze historycznej informacja o obecności Laskonogiego w Gąsawie nie ma potwierdzenia źródłowego. Biograf tego księcia, dr Maciej Przybył, stwierdził wprost, iż starszy Władysław nie uczestniczył w zjeździe z niewiadomych powodów. Jeżeli zatem Laskonogi był nieobecny na zjeździe, to dziwi sam pomysł akcji w takich okolicznościach. Musiał mieć przecież Odonic swoich informatorów, którzy potwierdzali nieobecność stryja w Gąsawie.
  5. Powyższe analizy i rozważania pozwalają przyjąć pogląd, iż wydarzenia gąsawskie były jednak zaplanowanym zamachem na Leszka Białego. Nie był głównym celem Henryk Brodaty - otrzymał wprawdzie rany, jednak zamachowcy nie poświęcili mu zbyt wiele uwagi. Księcia śląskiego zaatakowano w łaźni, zabito jego rycerza i pozostawiono (ciężko) rannego. Leszka ścigano przez kilka kilometrów konno, co dowodzi, iż jego śmierć (ewentualnie pojmanie) było najważniejszym zadaniem zamachowców. Nie był również celem Władysław Laskonogi. Nie przebywał on w Gąsawie w chwili ataku, co zainteresowani zamachowcy mogli z łatwością ustalić poprzez swoich informatorów. Zamach przeprowadzony został zatem z inicjatywy osoby zyskującej najwięcej na śmierci księcia krakowskiego i osobą tą wydaje się być Świętopełk gdański. Udział w spisku Władysława Odonica, wobec takiego oskarżenia w Kronice wielkopolskiej (źródło to miało przecież sławić czyny książąt wielkopolskich!), ale i w starszych od tej kroniki relacjach, również należy przyjąć za pewnik. Brak danych co do roli, którą spełniał wielkopolski Piast w samym spisku nie pozwala jednak na bezkrytyczne przyjęcie tekstu Kroniki wielkopolskiej, iż Świętopełk działał za jego zgodą i radą (czyli z jego inicjatywy).
źródła:literatura:
POCZET.COM (treść i kod strony) jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0 Polska.
Serwis wpisany został do rejestru dzienników i czasopism prowadzonego przez Sąd Okręgowy w Katowicach pod poz. Pr 2428.
partnerzy: ApisVideoHistoriaJęzyk niemieckiJęzyk francuskiBiologiaWiedza o społeczeństwieDrukarniaŻegluga śródlądowaWydawnictwo AVALON
do góry